Stłuczka na parkingu - jak trzeba się zachować w takiej sytuacji?

Parkingowe stłuczki są bardzo częstym rodzajem zdarzeń drogowych. Trudno ocenić ich liczbę, ponieważ Policja bardzo często nie jest wzywana do takich drobnych kolizji. Niewielka wartość szkód powstałych na wskutek stłuczki parkingowej nie oznacza jednak, że można lekceważyć takie zdarzenie. Sprawcy drobnych kolizji odjeżdżający bez pozostawienia swoich danych kontaktowych ryzykują m.in. finansowymi sankcjami ze strony zakładu ubezpieczeń. Eksperci porównywarki ubezpieczeniowej Porowneo.pl tłumaczą, jak należy zachować się po spowodowaniu stłuczki parkingowej, aby nie zostać później zmuszonym do zwrotu odszkodowania wypłaconego przez ubezpieczyciela i odsetek.

Ucieczka z miejsca każdej kolizji jest surowo karana…

Warto zdawać sobie sprawę, że ze względu na specyficzną konstrukcję przepisów, opuszczenie miejsca niewielkiej parkingowej stłuczki może być karane przez ubezpieczyciela tak samo, jak ucieczka z miejsca poważnego wypadku. Artykuł 43 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych wskazuje, że zakład ubezpieczeniowy może dochodzić zwrotu wypłaconego świadczenia z polisy OC i ewentualnych odsetek od swojego klienta (sprawcy kolizji), który zbiegł z miejsca zdarzenia. Co ważne, aktualne przepisy w kontekście odpowiedzialności zbiegłego sprawcy nie uwzględniają różnicy pomiędzy niewielkim obtarciem błotnika oraz poważnym wypadkiem z ofiarami śmiertelnymi. Taka sytuacja na pewno jest dość kontrowersyjna. Nic nie wskazuje jednak na to, że artykuł 43 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych w najbliższym czasie może ulec zmianie.

Co więcej, krajowe przepisy już od dawna są nieprecyzyjne, ponieważ nie wskazują definicji ucieczki z miejsca wypadku. Dlatego uzupełniającą wykładnię przepisów zaprezentował Sąd Najwyższy w swoim orzeczeniu z 18 listopada 1998 r. (sygn. akt II CKN 40/98). Najważniejszy polski sąd stwierdził, że: „(…) nie każde oddalenie się kierowcy z miejsca wypadku, czasami usprawiedliwione okolicznościami zdarzenia, powodowało utratę ochrony ubezpieczeniowej. Aby zatem przypisać kierowcy zachowanie określone w analizowanym przepisie, należałoby wykazać, iż kierowca szybko, w celu jego niezauważenia, opuścił miejsce wypadku bez zamiaru powrotu. Tylko takie bowiem zachowanie daje się określić jako zbiegnięcie z miejsca wypadku”.

Roszczenia ubezpieczyciela nie zawsze będą zasadne

Krajowi ubezpieczyciele skwapliwie wykorzystują możliwość regresu, czyli roszczenia o zwrot kwoty wypłaconej z OC skierowanego do sprawcy kolizji, który uciekł z miejsca zdarzenia. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że nie każde takie roszczenie regresowe jest uzasadnione. Kierowcy powodujący niewielkie stłuczki parkingowe, niestety dość często sami dostarczają argumentów zakładom ubezpieczeń odjeżdżając z miejsca kolizji bez pozostawienia swoich danych osobowych za wycieraczką uszkodzonego pojazdu albo bez poczekania na właściciela takiego samochodu. Pewniejszy wydaje się drugi wariant. Warto pamiętać, że w przypadku kolizji pod supermarketem lub centrum handlowym, można użyć radiowęzła do zidentyfikowania osoby poszkodowanej w stłuczce. Oczywiście czasem takie zabiegi są niepotrzebne, bo podczas kolizji parkingowej obydwaj kierowcy znajdowali się w samochodach.

Zdarza się, że właściciele uszkodzonych aut próbują załatwić sprawę bez wzywania policji i angażowania zakładu ubezpieczeń. Takie rozwiązanie polegające na przekazaniu niewielkiej kwoty przeznaczonej na naprawę, często wydaje się korzystne dla sprawcy wypadku. Wspomniana osoba chce bowiem uniknąć pogorszenia swojej historii ubezpieczeniowej i utraty zniżek z OC. Trzeba jednak pamiętać, że polubowne załatwienie sprawy bez pisemnego potwierdzenia wpłaty wiąże się z pewnym ryzykiem. Właściciel uszkodzonego auta pomimo zapłacenia mu pewnej kwoty w gotówce, później może domagać się likwidacji szkody od ubezpieczyciela sprawcy kolizji. W takiej sytuacji, kierowca próbujący zrekompensować szkodę „od ręki”, niestety poniesie podwójną stratę (tzn. wyda pieniądze i utraci zniżki z OC). Sytuacja będzie jeszcze gorsza, jeżeli pojawią się podejrzenia dotyczące ucieczki z miejsca wypadku.

Ciężar dowodu leży po stronie firmy ubezpieczeniowej

Wcześniejsze wyjaśnienia dotyczące prawnych i praktycznych aspektów parkingowych stłuczek, nie wydają się szczególnie optymistyczne dla sprawców takich zdarzeń. Warto jednak pamiętać, że ciężar dowodowy związany z oskarżeniem o ucieczkę z miejsca wypadku spoczywa po stronie zakładu ubezpieczeń. Jest to zgodne z artykułem 6 kodeksu cywilnego, który mówi, że: „ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne”. W związku z powyższym, ubezpieczyciel zamierzający skorzystać z prawa do regresu, powinien przedstawić dowody potwierdzające, że sprawca stłuczki oddalił się z miejsca zdarzenia, aby uniknąć odpowiedzialności. Takim dowodem mogą być na przykład nagrania z parkingowego monitoringu. Warto pamiętać, że odpowiednie nagranie spornej sytuacji może wykorzystać również kierowca. W tym kontekście przydatne są wideorejestratory. Takie niedrogie urządzenia w swoich autach montuje coraz więcej polskich kierowców.

Oszczędź teraz!